• A-
    A+
  • Osobom z wadami wzroku
  • Polski
  • Українською
Nie być obojętnym – czasami oznacza po prostu być obok tych, którzy potrzebują pomocy
12 wrzesień 2026 16:00


Taki właśnie był Marek Rusek-Wolski – polski wolontariusz, przyjaciel Ukrainy, człowiek, który nie ograniczał swojej solidarności do słów.

Według jego kolegów z klasy, sąsiadów i bliskich Marek był bardzo prostym człowiekiem o wielkim sercu. Jeszcze we Wrocławiu, na długo przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny, nigdy nie przechodził obojętnie obok ludzi potrzebujących pomocy. Dla niego wsparcie osoby znajdującej się w trudnej sytuacji nie było gestem, lecz naturalną częścią życia.

Kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie, ta ludzka postawa nabrała nowego wymiaru. Marek regularnie jeździł do Ukrainy z misjami humanitarnymi – tam, gdzie pomoc była najbardziej potrzebna i gdzie każda podróż wiązała się z ryzykiem.

Dostarczał mieszkańcom terenów przyfrontowych, w szczególności obwodu charkowskiego i rejonu Kupiańska, żywność, leki, środki higieniczne, artykuły pierwszej potrzeby oraz pomoc dla zwierząt. Organizował zbiórki pieniędzy i transporty humanitarne, szukał możliwości wsparcia tych, którzy pozostawali w pobliżu linii frontu.

Jego pomoc była bardzo konkretna. Nie hasła, nie deklaracje, lecz droga, transport, ewakuacja i wsparcie ludzi, którzy każdego dnia żyją pod rosyjskim ostrzałem.

W lipcu tego roku Marek pisał, że brał również udział w ewakuacji ciał zabitych cywilów. Jego własne słowa pokazują, jak głęboko przeżywał to, co widział w Ukrainie:

„Wojna jest straszna. Ciała zabitych przewiozłem w bezpieczne miejsce, gdzie czekała już policja. Poruszające było przejeżdżanie przez wsie, gdzie ludzie klękali i rzucali kwiaty przed kolumną – w ten sposób oddają hołd zamordowanym cywilom i żołnierzom”.

Marek Rusek-Wolski zginął w Charkowie w wyniku uderzenia rosyjskiego drona. Nie znalazł się tam przypadkiem. Był tam, ponieważ pomagał.

Podczas pożegnania z Markiem w Kijowie minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha powiedział: „Pan Marek udowodnił konkretnymi działaniami, że solidarność nie jest abstrakcyjnym hasłem, lecz konkretnymi czynami i konkretnym wkładem”.

Historia Marka to historia życia, w którym dobroć była codziennym wyborem. Nie każdy musi jechać do przyfrontowego Charkowa czy Kupiańska. Ale każdy może nie być obojętny.

Można wspierać wolontariuszy. Można pomóc ukraińskiej rodzinie mieszkającej obok. Można dołączyć do zbiórki. Można mówić prawdę o wojnie. Można wspierać ukraińskie dzieci, żołnierzy, osoby ranne i przesiedleńców. Można po prostu nie przejść obojętnie obok, gdy ktoś potrzebuje pomocy.

To właśnie z takich ludzi jak Marek Rusek-Wolski rodzi się prawdziwa solidarność między Ukraińcami a Polakami – cicha, codzienna, praktyczna i ludzka.

Dziś we Wrocławiu odbyło się pożegnanie Marka Ruska-Wolskiego. Jego pamięć wraz z rodziną i bliskimi uczcili wolontariusze, władze miasta Wrocławia, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP oraz Konsul Generalny Ukrainy we Wrocławiu.

Wieczna pamięć o Bohaterze. Dziękujemy za jego życie, za jego wybór i za jego pomoc Ukrainie.

Outdated Browser
Для комфортної роботи в Мережі потрібен сучасний браузер. Тут можна знайти останні версії.
Outdated Browser
Цей сайт призначений для комп'ютерів, але
ви можете вільно користуватися ним.
67.15%
людей використовує
цей браузер
Google Chrome
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux
9.6%
людей використовує
цей браузер
Mozilla Firefox
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux
4.5%
людей використовує
цей браузер
Microsoft Edge
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
3.15%
людей використовує
цей браузер
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux