Wczoraj, podczas akcji „Płomień Braterstwa” we Wrocławiu, zapaliliśmy znicz na grobie Antoniego Jarmaka – ukraińskiego oficera, którego życie stało się symbolem ukraińsko-polskiego braterstwa.
Urodził się w Krzywym Rogu i pochodził z rodziny, której korzenie sięgały dawnych tradycji kozackich Zaporoża i Kubania. Jego ojciec Tymofij Jarmak był oficerem Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, a matka Motria Trojak pochodziła ze starego kubańskiego rodu kozackiego.
W 1920 roku Antoni Jarmak, oficer Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, ramię w ramię z Wojskiem Polskim walczył przeciwko bolszewickiej Rosji. Po klęsce walk o niepodległość pozostał w Polsce, ukończył polską szkołę oficerską i kontynuował służbę już jako oficer Wojska Polskiego.
We wrześniu 1939 roku ponownie stanął w obronie Polski. Trafił do niemieckiej niewoli, a po wojnie osiadł we Wrocławiu, gdzie mieszkał aż do końca życia. Nawet w latach powojennych był prześladowany przez władze komunistyczne, jednak pozostał wierny swoim przekonaniom.
Za swoją służbę Antoni Jarmak został odznaczony wojskowymi odznaczeniami, wśród których znalazły się Krzyż Symona Petlury oraz medal „Polska Swemu Obrońcy” za udział w obronie kraju.
Antoni Jarmak został pochowany na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Co roku ukraińscy harcerze z Płastu oraz polscy harcerze przychodzą na jego grób, aby zapalić „Płomień Braterstwa” – symbol wspólnej pamięci oraz ukraińsko-polskiego sojuszu.
Razem oddajemy hołd przeszłości i budujemy naszą wspólną przyszłość.